O tym dlaczego powinniśmy częściej jeździć na Dolny Śląsk a rzadziej do Jastrzębiej Góry, czy Mikołajek część druga.

Obiecałem w zeszłym tygodniu część drugą, no to leci druga część.

Infinitum_06-106

Jak już wspominałem, w moim świecie wszystko zaczyna się od spaceru. Nasze (moje i mojego Pana, który jest dobry i mądry) spacery zawsze wiodą nas w ciekawe miejsca. Np. takie jak Dolny Śląsk. Dziś jak to mówią we Wielkiej Brytanii „we pick up the action”, czyli wznawiamy akcję w Walimskich Sztolniach. Czyli podziemnym mieście kompleksu Reise, budowanym przez Niemców w… niewiadomym celu. Serio to totalna tajemnica. „Riese” to po niemiecku „olbrzym” i nazwa ta jest właściwie słuszna, bo to największy projekt górniczy w tamtych stronach (Góry Sowie), łączący ze sobą odległe miejscowości i miasta (więcej na temat odległości pomiędzy sztolniami, oraz zwiedzaniu możecie znaleźć tutaj). Nie mam stamtąd żadnych zdjęć, bo przytłoczył mnie ogrom tych korytarzy drążonych i opróżnianych z kamienia przez więźniów obozu koncentracyjnego Gross-Rosen, których przy pracach w „olbrzymie” zginęło dziesiątki tysięcy (między rokiem 1944 a 45). Nieprawdą jest jednak, że miały być tam produkowane rakiety V2, czy latające spodki napędzane tajemniczym silnikiem „antygrawitacyjnym” jak to podają niektóre sensacyjne teorie. Nawet najszersze korytarze, po doprowadzeniu wentylacji i innych niezbędnych do życia rzeczy takich jak ogrzewanie, czy elektryczność byłyby na to po prostu za wąskie. Najprawdopodobniej miały to być po prostu podziemne schrony, w których mogliby się zmieścić wszyscy najważniejsi obywatele potrzebni niemieckiej machinie państwowej i wojennej do funkcjonowania. Kwatera główna, z ogromnym bunkrem samego Führera w centrum skały położonej pod Zamkiem Książ (rezydencji monumentalnej ale znacznie przez Nazistów zniszczonej tymiż pracami konstrukcyjnymi, może w zemście za to, że dzieci Hochbergów von Plessów walczyły w Polskiej armii przeciwko swoim krajanom).

Processed with VSCOcam with f2 preset
Wejście do sztolni.
Processed with VSCOcam with kk1 preset
Makieta rakiety V2 jako żywa reklama zwiedzania na parkingu przed sztolniami.

 

Pogoda była strasznie podła, co po przeżyciach w podziemiach zdołowało jeszcze bardziej moje pieskie serce. Wymarzłem srogo (w sztolniach cały rok panuje temperatura około 7 stopni celsjusza, a więźniowie pracowali tam w pasiakach i chodakach) i bardzo już chciałem żebyśmy pojechali dalej z tego ponurego miejsca.

Jak chciałem tak się też stało i godzinkę później byliśmy już w NIESAMOWITYM „Kościele Pokoju” w Świdnicy.Niesamowitym bo pięknym, ogromnym i wybudowanym wyłącznie z drewna w jedyne 9 miesięcy! Nie będę zresztą wam nic mówił więcej, niech zdjęcia mówią same za siebie (tak, tak zaiwaniłem je mojemu Panu, ale sam nie jestem w stanie utrzymać ciężkiej lustrzanki więc, sorry).

Infinitum_06-138 Infinitum_06-141 Infinitum_06-143 Infinitum_06-144 Infinitum_06-148

No i co? Który z was wiedział, że mamy TAKIE RZECZY w Polsce? No własnie (mieszkańcy Świdnicy się nie liczą). Do tego Kościoły Pokoju (jest jeszcze jeden w Jaworze) są są największymi drewnianymi budowlami o funkcjach religijnych w Europie. W roku 2001 zostały one wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Niesamowite konstrukcje, szczególnie patrząc przez pryzmat obostrzeń jakie Cesarz Ferdynand II Habsburg narzucił śląskim Luteranom (kościoły musiały być zbudowane jedynie z materiałów nietrwałych, być poza murami miasta, ale w odległości strzału armatniego, nie mogły mieć dzwonnicy, oraz musiały być zbudowane w krócej niż rok). Moja psia szczęka ciągle nie może się pozbierać od tego widoku (zaręczam na żywo jest lepiej niż na zdjęciach).

I tym zwiedzaniem zakończyłem ten jakże deszczowy, zimny dzień.

Następny dzień był już pięknie słoneczny. Wstałem więc pełen entuzjazmu i nawet nie obszczekałem robotników, którzy przekładali kostkę brukową pod pałacem w Jedlinie-Zdroju, zwanym „Porcelanowym Pałacem” i zaprojektowanym przez tego samego faceta, który jest autorem Bramy Brandenburskiej w Berlinie. Pałac jest oczywiście opłakanym stanie, ale ma już właściciela, który po mału go restauruje, przeznaczając na to środki zarobione na przypałacowym hotelu i hostelu (urządzonym w stajniach) oraz mikrobrowarze.

Infinitum_07-2 Infinitum_07-5 Infinitum_07-9 Infinitum_07-17

Z Pałacu ruszyliśmy w stronę Jeleniej Góry. Zwiedzić jeszcze parę innych miejsc „Magicznego Dolnego Śląska” – Szyb „Witold”, zaporę w Pilchowicach, Zamek Czocha oraz Dolinę Pałaców i Ogrodów. Każde z tych miejsc właściwie wymagałoby oddzielnego omówienia, dlatego znowu pozwolę przemówić zdjęciom.

Infinitum_07-73Infinitum_07-74Widok z szybu „Witold”Infinitum_07-92Zapora w PilchowicachInfinitum_07-159 Infinitum_07-160 Infinitum_07-177 Infinitum_07-179 Infinitum_07-181 Infinitum_07-186Zamek Czocha Infinitum_02-163Infinitum_02-170Pałac WojanówInfinitum_02-160 Infinitum_02-145

Pałac ŁomnicaInfinitum_02-79 Infinitum_02-80Zamek Karpniki.

Ja nie wiem, jak was te widoki nie przekonują do Dolnego Śląska to się poddaje. Jeździjcie sobie jak zwykle do Juraty (w sumie też jest tam fajnie, morze, windsurfing) i Mikołajek (no Mazury uwielbiam, ale w Mikołajkach to naprawdę nie ma nic fajnego). Albo nie! Nie zgadzam się, nie jeździjcie. Jedźcie na południowy zachód. Na serio warto! I nie jest to już tak daleko jak myślicie dzięki inwestycjom drogowym jakie zostały poczynione w ostatnich latach. I mówi wam to Pies, który miewa chorobę lokomocyjną, więc…

Zapewniam, że będziecie się tam świetnie bawić i dowiecie się mnóstwa rzeczy!

Nazywam się Spox. Jestem Psem i zatwierdzam tą wiadomość. I kawałek tej (co prawda) górnośląskiej muzyki, ale Dolny Śląsk został pozbawiony swojej autochtonicznej kultury, więc nie wnikajmy:

Share on Facebook0Tweet about this on Twitter0

Spox

Submit a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *