Nazywam się X… 500X!

Idzie zima, więc przypomniała mi się cudowna, Słoneczna jesień i łagodna zima zeszłoroczna. a w związku z tym różne wydarzenia, które mnie na przestrzeni tego czasu spotkały.

Przypomniałem sobie na przykład, jak w piękny i ciepły listopadowy dzień polecieliśmy z moim Panem testować nowego Fiata 500X. Poszperałem pod jego nieobecność (biedny, musi codziennie chodzić do pracy) w biurku i znalazłem jego zapiski z tamtego okresu. Postanowiłem je wam przytoczyć. Jak to mówią Anglosasi – ENJOY!

_ZUL3612

„Turyn o poranku. Słońce wstaje znad górskiego, alpejskiego pasma, majaczącego w tle nad tym buzującym już miastem. Z dołu słychać klaksony i ruszające ‚z kopyta’ spod świateł dwusuwowe skutery. Nic dziwnego. Północne Włochy to jedyny kawałek płaskiego lądu, w tym górzystym kraju, w którym może na dużą skalę funkcjonować przemysł. Tu też znośniejsze są temperatury, niż te panujące w lecie choćby na południu. Znośniejsze w dwie strony. Cieplutkie kilkanaście stopni pod koniec listopada, podczas gdy w Polsce już zbliżamy się powoli do wartości minusowych nastraja pozytywnie. Otwieram na oścież balkon, by pozbyć się z pokoju zapachu farby w nowiutkim hotelu sieci NH w jakim nas umieszczono i wdycham zapach stolicy w niegdyś globalnym imperium Fiata.

_ZUL3768

Szybkie śniadanie i czas do pracy. Praca to, ale jednak przyjemna. Jazdy testowe nowym Fiatem 500X, których rząd stoi już zaparkowany pod hotelem. Krótka przebieżka po okolicach Turynu, kawałek autostrady i kręte drogi regionalne, prowadzące okrężną drogą na tor testowy Fiata i Alfy Romeo w Balocco to nasza trasa na dziś. Nie będziemy tylko jeździć po torze tym mikro-SUVem, mającym zastąpić schodzącego ze sceny, świetnego skądinąd, produkowanego we współpracy z Suzuki, Fiata Sedici. Z tego co się orientuję, czeka nas tam po prostu obiad. Do roboty więc, bo włoskie śniadania pt. kawa i croissant nie należą dla mojego polskiego żołądka do satysfakcjonujących.

_ZUL3582

W wyniku losowania kluczyków przypada nam 120 konny diesel, 1.6 Multi-Jet w kolorze jakby beżowym, może kremowym, a może ecru. Dobrze, że diesel, który pewnie najchętniej będzie wybierany przez rodaków, lubiących pozorne oszczędności ‚przy dystrybutorze’, a jednocześnie nie zważających na wyższą cenę zakupu auta z takim silnikiem. Instaluje Spox’a z tyłu (dlaczego muszę wszędzie brać tego psa!?) i zapinam go w specjalne psie pasy. Patrzy się na mnie podekscytowany, a kropelki śliny z jego języka spadają na nowiutką tapicerkę… ech… później się wytrze. Wrzucam walizkę do bagażnika i w drogę! Ustawiam lusterka, spoglądam w tył a Spox już śpi… ech.

Mimo niewielkiej pojemności, dzięki genialnej 9-stopniowej (Pamiętam jak się ekscytowałem 6-biegową skrzynią w samochodach, a teraz 9 biegów we Fiacie!), automatycznej skrzyni biegów i 320 Nm momentu obrotowego dostępnych już od 1750 obr/min, 500X okazuje się całkiem przyjemnym, zwinnym miejskim samochodem. 9.5 sekundy do 100 km/h to dobry wynik, ale spalanie na poziomie 6,5 l/100km to raczej laboratoryjna mrzonka. 500X jest spory, ale nie przytłaczająco duży. Z łatwością zmieści w swoim wnętrzu rodzinę z dzieckiem, a jednocześnie bez problemu wpasuje się w miejsce parkingowe standardowej wielkości. Jego środek jest też bardzo przyjemnym miejscem do przebywania. Jakość użytych materiałów wielokrotnie przewyższa te w zwykłej ‚pięćsetce’, czy w większym Fiacie Freemont. Kierownica jest gruba i mięsista w dotyku, plastiki dobrze spasowane. Wszystko wygląda solidnie i takie też jest kiedy próbuje się naciskania guzików i operowania przełącznikami – takimi jak na przykład selektorem trybu jazdy. Daje on możliwość wyboru trybów: terenowego, drogowego i… torowego. Oczywiście to swojego rodzaju placebo. W gruncie rzeczy przednionapędowy 500X po przełączeniu obrotowej gałki nie wyhoduje sobie nagle napędu 4×4 z prawdziwego zdarzenia, by zmagać się z przeprawami w stylu Camel Trophy, ani nie zamieni się w Porsche GT3 by bić rekordy na Nurburgringu. Selektor ma jednak wpływ na mapę silnika, pracę pedału gazu i układu kierowniczego, a także zachowanie skrzyni biegów.  Ja zostawiam go w trybie opatrzonym wyścigową flagą. Lubię jak wszystko jest ostre!

_ZUL3751

Na prowincji 500X pasuje do miasteczek o wąskich uliczkach, wypełnionych domami pokrytymi gęsto rosnącą winoroślą jeszcze lepiej niż do duzego miasta. DNA designu oryginalnej pięćsetki przebija w zgrabnych kształtach jego karoserii. Nie ma wątpliwości, że to właściwy, włoski samochód na właściwym, włoskim miejscu. Zatrzymujemy się w jednym z takich miasteczek bym mógł zrobić parę zdjęć. Dobrze, że Spox śpi na tylnym siedzeniu, bo całe okazuje się wypełnione wygrzewającymi się w popołudniowym słońcu kotami. Chwilę wchłaniam leniwą, wiejską atmosferę rozkoszując się ciszą. 1.6 Multi-Jet jest co prawda silnikiem wyjątkowo mało hałaśliwym, ale jak jest wyłączony jest jeszcze lepiej.

Po chwili postoju ruszamy w stronę Balocco, po drodze wspinając się szutrową drogą na kolejne szczyty z zamiarem sfotografowania Fiata na tle ośnieżonych Alp. Niestety wszędzie, gdzie wjeżdżamy, krzaki i drzewa okazują się zbyt gęste by w tle widać było góry. Na szczęście los sprzyja odważnym i na końcu ślepej drogi odnajdujemy tajemniczy kościół-sanktuarium, miejsce świętych pielgrzymek, teraz zamknięty na cztery spusty. Świetne tło do zdjęć. ‚Bunkrów nie ma ale też jest z…’ przypomina mi się słynny cytat z filmu ‚Chłopaki nie płaczą’, potwierdzający to, że dobrze jest się czasem zgubić. Wracamy już asfaltowymi serpentynami, pędząc w dół z nielegalnymi prędkościami, dając w kość hamulcom. Wrażenia mam mieszane. 500X to kompetentny samochód. Fajnie wyglądający, dobrze wyposażony i sprzedawany w rozsądnej cenie (w granicach 60-kilku tysięcy złotych). Jeździ dobrze, nie jest specjalnie podsterowny, nie jest zbyt miękki, ani zbyt sztywny, jeśli chodzi o to jak jest zawieszony. Jest jednak w swoich manierach drogowych mniej inspirujący niż z wyglądu. Układ kierowniczy nie komunikuje zbyt wiele z tego co dzieje się z przednimi kołami, a całość robi raczej wrażenie fajnego akcesorium ‚lifestylowego’ niż samochodu, z którym chciałbym utknąć na kolejne 5 lat… ale to chyba dobra propozycja, szczególnie dla młodych rodzin.”

Tu niestety zapiski mojego Pana się urywają. Ja obudziłem się dopiero na okoliczność szaleńczego rajdu w dół górki, trochę zresztą przerażony tym co się dzieje (choć ufam w umiejętności Pana). Na szczęście pyszny lunch w Balocco wkrótce ukoił moje nerwy. Tak czy inaczej. Sam nie wiem, co mój Pan myśli o nowym 500X. Chyba mu się podobał, bo trzeba wiedzieć, że ma on hopla na punkcie starych samochodów i prawie każdy nowy pojazd jest dla niego „nieinspirujący”. Ja tam uważam, że jeżdżące po naszych ulicach Fiaty ze swoimi uśmiechniętymi twarzyczkami na pewno urozmaiciłyby naszą rzeczywistość pełną poważnych, niemieckich sedanów w kolorach szarym i srebrnym. Szczególnie, że rok się kończy a wyprzedaże rocznikowe to Fiatowska specjalność. Jeśli sobie takiego kupicie nie zapomnijcie go ubezpieczyć. Najlepiej w superpolisa.pl.

Wasz.

Spox.

Share on Facebook0Tweet about this on Twitter0

Spox

Submit a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *