Pieski test – Peugeot 308 GTI

Kiedy byłem mały…

Kiedy byłem małym psem, a Pan mój był młodym człowiekiem bez wyobraźni uwielbialiśmy samochody „sportowe”, albo po prostu – bardzo szybkie. Prędkość była dla nas sensem życia. Tj. mnie było wszystko jedno, ale kocham mojego Pana i dla niego była, czyli dla mnie też.

Swój pierwszy samochód z silnikiem o pojemności 0.9 litra tuningował on był bez opamiętania – zrobił z niego prawdziwą rajdówkę. Zawieszenie, hamulce, klatka, kubełki, pasy 6 punktowe, inne felgi i wyczynowe, ledwie legalne opony. Zmienił w niej wszystko oprócz 43 konnego silnika (o czym za chwilę). Zasuwanie po ulicach stolicy traktował jak misję życia. Na wszystkich innych, jadących powoli, śmiertelników spoglądał z pewną wyższością jaką osiągają tylko ci co łamią przepisy dotyczące dozwolonej prędkości na terenie zabudowanym, w stosunku do tych co „zamulają”, bo przecież on doskonalił umiejętności „za kółkiem”, a oni przesypiali życie. Z kolegami siał postrach i terror na ulicach Stolicy. Silnika w swoim „bolidzie” nigdy nie stuningował, bo rozwijał się zawodowo i wkrótce stać było go na samochód nowszy, szybszy i lepszy. Co się zawsze od tuningu bardziej opłaca.

Z Cinquecento przesiadł się do Alfa Romeo 1.6. Nic specjalnego, ale i tak było szybsze od „cienkola”. Z Alfa Romeo przeskoczył do ultra rzadkiego Twingo RS w wersji Cup, a w „między czasie”, ponieważ rozwijała się jego kariera dziennikarska, poruszał się samochodami z silnikami od 60 do 600 koni. Autami z napędem na przód, tył i 4 koła. Porsche, Subaru, Bentleye, Mercedesy, Ferrari, Maserati, Audi, BMW, Lexus – prowadził je wszystkie. Duże i małe. Z silnikami turbo i wolnossącymi V8. Miał też parę wypadków. 2 razy skasował samochód. Policjanci mówią o tym „niedostosowanie prędkości do warunków”, ale to tak pojemne hasło, że niezbyt dokładne… raz nie mógł przewidzieć, że za ślepym zakrętem będzie stacjonarna przeszkoda, drugim razem pomogła gołoledź. On jednak wciąż chciał jeździć szybciej i lepiej. Szukał adrenaliny. Zaczął jeździć w wyścigach, uczestniczyć w track dayach (czyli dniach zamkniętych podczas których można sobie do woli poszaleć na torze).

DSCF8312 DSCF8318

Aż w końcu… przeszło mu. Wydoroślał – zrozumiał, że choć szybka jazda po ulicach bywa ekscytująca, jest też wysoce nieodpowiedzialna i niebezpieczna. Przestał, w wieku trzydziestu paru lat być orędownikiem zawieszeń, od których wypadają plomby w zębach (chociaż takich to akurat nigdy nie lubił – zawsze powtarzał, że sprężyna musi mieć „progresje”), układów kierowniczych, które reagują na ruchy nadgarstków wprost „telepatycznie”, przyspieszeń wbijających w fotel. Im więcej jeździł po torach, im bardziej się doskonalił jako kierowca, kończąc kursy jazdy po lodzie i śniegu, czy jeżdżąc rajdówkami po pustyni, tym mniej szalał po ulicach. Zbiegło się to niejako z występami znanego pirata drogowego, niejakiego „Froga”, i w konsekwencji słuszną zmianą polskich przepisów. Wiecie, tych dotyczących zatrzymywania prawa jazdy za przekroczenia prędkości na terenie zabudowanym o 50 km/h. Sprzedał samochody sportowe i kupił sobie wygodne coupe. Takie, którym człowiek się toczy na fali momentu obrotowego i właściwie nic nie musi. Inni wyprzedzają się, spinają się, denerwują się. A mój Pan nie. I żylibyśmy sobie zadowoleni, długo i szczęśliwie aż tu nagle… na scenę wchodzi Peugeot…

DSCF8383

Odebraliśmy go, w celu przetestowania – w zeszłym tygodniu. 308 GTI. Turbodoładowany, znany z Mini silnik 1.6, który go napędza, po gruntownych przeróbkach w Peugeot Sport – dziale zajmującym się np. przygotowywaniem rajdówek (przeróbkach typu tytanowe elementy, nie typu „filtr stożkowy”) rozwija moc 270 koni mechanicznych, przekazywanych na przednią oś przez dyferencjał o zwiększonym tarciu typu Torsen- tzw. szperę. Turbosprężarka jest wielkości wiadra, ale przez zastosowanie systemu „twinscroll” z podwójnymi łopatkami, pracującymi w różnych zakresach obrotów z różną prędkością – tzw. „turbodziura” jest prawie nie odczuwalna. Brzmi toto tak, że zwraca uwagę policji. Wygląda toto tak, szczególnie w dwukolorowym malowaniu, że zwraca uwagę policji. Hamuje, że oczy wypadają z czaszki, dzięki 4 tłoczkowym zaciskom. Skręca wściekle – reagując na każdy, najmniejszy nawet ruch rąk. Zawieszeniem zamienia kości w proch. Ale także trzyma się drogi z zaciętością, która sprawia, że można się nabawić poważnej choroby ucha środkowego. Świetnie. To tyle jeśli chodzi o relaksujące życie za kółkiem…

DSCF8371

Zalety? Pan mówił – po pokonaniu kilku podjazdów pod mosty, które zwijają się w zakręty o ciekawych promieniach – że ustawienie zawieszenia jest wprost genialne. Samochód ciągnie zeszperowanym przodem, minimalnie tylko szarpiąc za ręce, a przy ujęciach gazu, gdy jedzie się z wyłączonym ESP, nadstawia się tyłem w tzw. „lift off oversteer” pomagając przodowi skręcać. Przesadźcie, a polecicie „grubym boczurem” – jak to teraz mówi młodzież. I to wszystko bez napędu na tył. Hamulec, choć trochę zbyt czuły, co sprawia, że wymaga przyzwyczajenia, również wzbudza zaufanie. Układ kierowniczy to bajka – ten spory hatchback na pierwszą fazę skrętu reaguje z gorliwością samochodu wyścigowego albo gokarta. Dobrze wyliczone w czasie hamowanie, redukcja i skręt dają w 308 GTI masę satysfakcji z poprawnie wykonanego zadania. Zaprojektowane przez naszego rodaka – Adama Bazydło – wnętrze daje zaś powody do patriotycznej dumy. Choć dla niektórych znalezienie odpowiedniej pozycji za kierownicą, tak by jej góra nie zasłaniała „zegarów”, może okazać się trudne. Fotele kubełkowe też są tu trochę bardziej dla picu. Nie charakteryzują się jakimś wybitnym trzymaniem bocznym – są za płytkie – za to wypychają za mocno łopatki kierowcy i pasażera do przodu. Tak przynajmniej twierdzi mój Pan, bo co ja tam biedny wiem – jeżdżę na tylnej kanapie.

DSCF8401 DSCF8406

Wady? Oprócz tych mini-wad wymienionych powyżej (w zaletach, wiem potrzeba mi dyscypliny) – najbardziej zawodzi dźwięk silnika, który w środku jest sztucznie podbijany przez głośniki, oraz prowadzenie drążka zmiany biegów. Jest zbyt długie i niedokładne – wiemy przecież, że Peugeot potrafi jednak zrobić takie prowadzenie dobrze – co czuć było gdy wcześniej jeździliśmy modelem RCZ-R, wyposażonym w ten sam silnik i napęd. Poza tym 308 GTI sporo pali – 6 bieg nie jest typowym nadbiegiem, tylko biegiem w pełni funkcjonalnym tj. na tym biegu można osiągnąć prędkość maksymalną. To oznacza, że prędkość 140-150 km/h na autostradzie to jakieś 3500-4000 obrotów i spalanie rzędu 10 litrów na 100 km. Ponad to, tylko w trybie „sport” włączanym po naciśnięciu umieszczonego na konsoli środkowej guzika, jazda Peugeotem ma jakiś sens, gdy ostrość mapy gazu i doładowania, dogania ostrość hamulców, układu kierowniczego i twardości zawieszenia. Niestety wtedy też, cała tablica przyrządów zaczyna świecić na czerwono – co utrudnia orientacje w odpowiednich zamianach biegów, przy osiągnięciu czerwonego pola. Silnik zaś tak ochoczo wkręca się, że kierowcy często wydawać się może, że zostało mu jeszcze z 1000 obrotów w skali, by jeszcze bieg „przeciągnąć”. Nic bardziej mylnego.

DSCF8306

Tu jednak dochodzimy do sedna sprawy i rozważań mojego Pana. W realiach współczesnej Europy, gdy słusznie pilnuje się przepisów kodeksu drogowego. W realiach współczesnej Polski, gdy torów wyścigowych mamy jak na lekarstwo. W realiach Województwa Mazowieckiego, gdzie brakuje także ciekawych, krętych, nieuczęszczanych dróg poza miastem. W realiach Warszawy, gdzie ruch jest zbyt duży, by nawet wbrew regułom „rozwinąć skrzydła”, samochody takie jak Peugeot 308 GTI są męczące, kosztowne i bez sensu.

Puenta? Ano jest taka, że fajnie jest może kiedyś, od kogoś taki wóz pożyczyć. Ale potem jeszcze fajniej jest oddać. Bo bez toru wyścigowego, czy Alpejskich przełęczy w zasięgu 30 minutowej jazdy po autostradzie, 308 GTI jest w życiu tak potrzebny jak ingerencje rządu w prywatne sprawy ludzi, które odbywają się pomiędzy nimi w sypialni.

Wydorośleliśmy z moim Panem? Czy może po prostu odzyskaliśmy zmysły. Dzisiaj bardziej niż o prędkości marzymy o terenówce z przestronnym wnętrzem i dobrym systemem audio.

P.S Montowany w Peugeocie Denon jest świetny. To tak na marginesie.

Howgh.

Wasz.

Spox

 

Share on Facebook0Tweet about this on Twitter0

Spox

Submit a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *