Światynia Architektury.

Budynek Symbol. Monumentalny pomnik postawiony w setną rocznicę zwycięstwa ludu niemieckiego nad armią Napoleona pod Lipskiem. Triumf ducha genialnego architekta Maxa Berga nad materią – zaklęta w stali i betonie, idealna w proporcjach modernistyczna forma, o której sceptycy mówili, że jej budowa jest nie możliwa. Hala Stulecia. po latach kosztownego i skomplikowanego remontu daje jeszcze jedną ważną lekcję zwiedzającym – o historii współczesnej architektury.

BLA_3642 BLA_3920

W Hali Stulecia działa bowiem nietypowe jak na polskie realia muzeum. Chociaż pewnie na dźwięk tego słowa jego pomysłodawcy i twórcy obruszyli by się – ciągle kojarzy się ono z kapciami do froterowania podłóg, tabliczkami „nie dotykać” i umieszczonymi za pluszowymi, karmazynowymi linami eksponatami. „Centrum Poznawcze” to więc bardziej w pełni interaktywna wystawa. I chociaż sama nazwa może mylnie sugerować coś w rodzaju nowoczesnego centrum naukowego, to i tak słowo „nietypowe” jest tu najbardziej na miejscu. Umieszczone w hali, składające się z trzech sal „mini-muzeum” nie ma związku ani z męczeńska walką polaków w jednej z wojen światowych, ani z historią polskości na śląsku, czy też „ziemiach odzyskanych”. Nie ma w nim nic „politycznego”, czy „martyrologicznego”. To wyjątkowo odświeżająca ekspozycja dotycząca wyłącznie architektury modernizmu na terenie Wrocławia i na świecie w ogóle. Świątynia poświęcona mistrzom formy podążającej za funkcją i geniuszowi niemieckich architektów z autorami Hali Stulecia i przyległych jej terenów wystawowych, pawilonów i monumentalnej Pergoli z (od niedawna) multimedialną fontanną, na czele. Autorom budynków stanowiących najbardziej rozpoznawalne przykłady modernistycznego stylu w mieście. Właściwie nic w tym dziwnego. Pośród murów tak niezwykłej konstrukcji jaką stanowi hala, tak wyprofilowane centrum poznawcze jest czymś nie tyle naturalnym, co właściwie niezbędnym do zrozumienia istoty tej konstrukcji. I chociaż sama historia powstania pierwszej na świecie budowli publicznej o tak dużej skali wykonanej w żelbecie z pewną „martyrologią” się jednak wiąże, to na szczęście nie do końca z naszą.

BLA_3738

Wszystko zaczęło się od chęci uczczenia setnej rocznicy wydania odezwy „Do mojego ludu”, którą w marcu 1813 roku cesarz Fryderyk Wilhelm III wzywał obywateli do walki z armią Napoleona I. Walki, z której pod Lipskiem lud niemiecki wyszedł zwycięsko. W setną rocznicę tego wydarzenia, na miejscu, zlokalizowanego tuż obok ogrodu zoologicznego, toru wyścigów konnych zaplanowano wielką „Wystawę Stulecia”, prezentującą historię i gospodarczy dorobek śląska. Rozpisany na tą okazję przez władze miasta konkurs na zagospodarowanie tych terenów wygrał ówczesny architekt miasta Max Berg. Absolwent Królewskiej Wyższej Szkoły Technicznej w Charlottenburgu, jeden z autorów niezrealizowanej koncepcji przebudowy Berlina. Był on propagatorem klarownych i typowych dla modernistycznych idei „strefowań funkcji przestrzennych miasta”. Na przykładzie Wrocławia. chciał stworzyć miasto idealne – kompromis pomiędzy rozmachem i ogromem chaotycznych amerykańskich miast, które podziwiał ze względu na swoją fascynację monumentalnymi wieżowcami, a „poziomym” układem miasta europejskiego, w którym drapacze chmur chciał rozmieszczać jako przemyślane akcenty w kluczowych jego punktach. Jego ambitnych planów nie udało się jednak z różnych względów zrealizować. Częściowo dlatego, że pod swoje szalone projekty chciał wyburzać historyczną zabudowę okolic Wrocławskiego rynku. Budowana więc według zwycięskiego  projektu w latach 1911-1913 Hala pozostaje jego opus magnum. Wysoka na 42 metry, z nakrywającą ją, wzorowaną na rzymskim Panteonie, kopułą o średnicy 67 metrów, obliczona na przyjęcie dziesięciu tysięcy osób jest dziełem absolutnie pionierskim. Nie tylko ze względu na rozmiar, ale samo podejście do projektowania. Berg skoncentrował się na wymaganiach funkcjonalnych i kształtowaniu wnętrza w harmonii z systemem konstrukcyjnym, który to nadał całości tą niezwykłą, przypominającą Stambulski kościół/meczet Hagia Sophia, formę.

BLA_3692 BLA_3686

Spacerując po salach Centrum Poznawczego, zanim wejdziemy do głównej przestrzeni koncertowo-wystawowej hali, możemy własnoręcznie odkrywać historię tej budowy, jej przebiegu oraz skomplikowanych założeń. Angażująca nowoczesna forma tej ekspozycji sprawia, że uczymy się poruszając się po swojego rodzaju scenografii przypominającej stare „archiwum”. Wyciągając z „komody” szuflady z ekranami, na których oprócz archiwalnych filmów znajdziemy także interaktywne prezentacje. W słuchawkach starych telefonów możemy posłuchać starych audycji radiowych, ale także nagrań nieistniejących już w hali organów – wtedy największych na świecie, o 222 rejestrach i 16706 piszczałkach. Dzięki sprzężeniu technologii 3d z inteligentną kamerą, niczym w filmie science fiction możemy własnoręcznie obracać „w rękach” wirtualne, omawiane akurat w komentarzu budynki, takie jak np. zaprojektowana przez Berga połóudniowa elektrownia wodna we Wrocławiu. Tu nawet ramki ze zdjęciami wiszące na ścianach to monitory, których zadaniem jest np. przekazanie wiedzy na temat osadzonych w dekoracyjnej secesji korzeni współczesnej architektury. Twórcy wystawy nie zapomnieli też o  najmłodszych, dla których przygotowano komputerowe kolorowanki. W przyszłości wystawę mają również uzupełnić przynoszone przez ludzi prywatne pamiątki dotyczące hali, towrzące jej zupełnie nieoficjalną historię. W naszym kraju, w którym przeszłość często jeszcze bardziej nas i naszych zachodnich sąsiadów dzieli niż łączy, powstanie „Centrum Poznawczego” polskiego muzeum sławiącego niemieckie osiągnięcia w rozwoju dolnego śląska jest nie do przecenienia. To kolejny triumf ludzkiego ducha, tym razem nad urzędniczą niechęcią, bo w końcu łatwo pomyśleć, że takie muzeum nie jest właściwie nikomu potrzebne? Wrocław daje więc dobre sygnały na przyszłość. Nic dziwnego, że został europejską stolicą kultury.

 

Share on Facebook0Tweet about this on Twitter0

Spox

Submit a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *