Telematyka – chwilowa moda czy realna korzyść?

Jakub Nowiński Jakub Nowiński
Opublikowano: 20.02.2018, w kategorii:

Telematyka to jedno z najmodniejszych obecnie słów w transporcie. Eksperci przewidują, że w tym roku trend ten mocno zadomowi się również w ubezpieczeniach. Czym jest i w jaki sposób może ułatwić nam życie?

O ile powszechne użycie pojazdów autonomicznych to bliżej nieokreślona przyszłość, o tyle telematyka już dziś znajduje szerokie zastosowanie. Termin ten obejmuje rozwiązania technologiczne o charakterze telekomunikacyjnym, informatycznym i informacyjnym. Systemy te gromadzą i analizują dostarczane dane, a wprowadzane na tej podstawie zmiany usprawniają korzystanie z pojazdu, np. optymalizując koszty zużycia paliwa czy ubezpieczeń.

Telematyka w ubezpieczeniach

Najpopularniejsze rozwiązania telematyczne zakładają podłączenie w samochodzie specjalnego urządzenia pomiarowo-monitorującego wraz z nawigacją GPS. System mierzy prędkość, przyśpieszenie, intensywność hamowania, wyczuwa wchodzenie w zakręty. Bierze pod uwagę natężenie ruchu, porę dnia czy pogodę – wszystko to, co ma znaczenie dla oceny stylu jazdy kierowcy. Ubezpieczyciele wykorzystują to do oceny ryzyka. Dla kierowcy, który dobrowolnie zdecyduje się poddać „pomiarom” może to wiązać się z niższymi kosztami eksploatacji oraz ceną polisy dopasowaną do zagrożenia, które potencjalnie stwarza. I choć nadal podchodzimy do tej innowacji z rezerwą (np. zaledwie 13 proc. polskich firm transportowych wyposażonych jest w odpowiednie urządzenia, podczas gdy w sąsiednich Niemczech ich liczba sięga ok. 35%), to jednak światowy rynek usług telematycznych rośnie w niezwykłym tempie – prognozuje się, że w 2021 r. jego wartość ma wynieść aż 52 mld euro.

Brak przekonania rodaków nie przeszkadza polskim ubezpieczycielom wprowadzać tej technologii na rynek. Stosują ją już należący do PZU Link4 i sprzedający polisy ERGO Hestii start-up YU! Na razie zniżki za bezpieczny styl jazdy otrzymać mogą tylko klienci korzystający z dwóch konkretnych rodzajów nawigacji samochodowej – NaviExpert (Link4) oraz Yanosik (YU!). Już wkrótce do gry ma wkroczyć PZU, które przedstawi swoim klientom PZU GO. To aplikacja telematyczna na smartfona połączona z niewielkim, samowystarczalnym i działającym przez 3 lata urządzeniem typu beacon (przyklejanym na szybie samochodu). Zestaw czujników pozwoli na wykrycie sytuacji awaryjnej i wysłanie sygnału do centrum alarmowego PZU, które skontaktuje się z kierowcą w celu zapewnienia mu wsparcia. Gdy nie będzie możliwości kontaktu, na miejsce wypadku wysłane zostaną służby ratunkowe. PZU GO zapewni również pakiet benefitów dla kierowców z polisą PZU, a w przyszłości również tańsze polisy komunikacyjne dla najlepszych z nich.

Metoda na oszczędności

Telematyka przynosi korzyści każdej ze stron – oprócz kierowców zyskują też sami ubezpieczyciele. Przy ustalaniu wysokości składek biorą oni bowiem pod uwagę szkodowość. Poprawa zachowań kierowców na drodze, osiągnięta dzięki telematyce, zaowocuje zmniejszeniem liczby wypadków, a w efekcie – spadkiem kwot do wypłacenia przez ubezpieczycieli. Eksperci z technologicznej firmy Bacca, opracowującej własne rozwiązanie telematyczne dla ubezpieczycieli, uważają że zmniejszenie częstości szkód nawet o 0,1% oznacza spadek wysokości wypłat o ok. 100 mln zł w ciągu półrocza! Mniejsza szkodowość oznacza brak konieczności podnoszenia przez ubezpieczycieli składek – i w ten sposób koło się zamyka.

Ubezpieczyciel wie, że sięgasz po smartfona

Żeby móc korzystać z dobrodziejstw technologii wcale nie trzeba upchnąć do swojego samochodu masy urządzeń – telematykę można również stosować poprzez zainstalowanie aplikacji w smartfonie.  Dzięki niej oraz geolokalizacji ubezpieczyciel może ustalić – monitorując naszego smartfona – jaki jest nasz styl jazdy samochodem.

To jeszcze nie koniec możliwości, jakie daje telematyka. Allstate, jedna z amerykańskich firm ubezpieczeniowych kontroluje nie tylko gdzie i jak jeżdżą jej klienci, ale też to jak korzystają ze smartfona w czasie jazdy. Powodem jest naturalnie bezpieczeństwo. Allstate sprawdza, którzy klienci rozmawiają trzymając telefon w ręku lub piszą SMS-y w czasie prowadzenia samochodu. Stosowana przez Allstate technologia oparta jest na czytaniu wskazań geologalizacji i żyroskopu smartfona. Dzięki geolokalizacji firma może ustalić czy ubezpieczony jedzie autem, a dzięki żyroskopowi – czy urządzenie jest przenoszone (prawdopodobnie znajdując się w ręce kierowcy) czy leży płasko na powierzchni. Ubezpieczyciel dowie się też, czy telefon jest odblokowany i jakie aplikacje są aktualnie w użyciu. Innymi słowy – czego aktualnie kierowca robić nie powinien, a jednak robi. Allstate jeszcze nie wykorzystuje nabytej wiedzy do podnoszenia stawek ubezpieczenia, ale jak szczerze przyznaje to tylko kwestia czasu. Przyczyna jest prosta – Amerykanie zbadali dane uzyskane ze 160 milionów podróży setek klientów i połączyli je ze statystykami wypadkowości. Efekt nie stanowi niespodzianki – kierowcy lubiący sięgać po smartfona generują w formie odszkodowań o 160% więcej niż ci, którzy tego nie robią.

Jak rozwiać wątpliwości

Allstate zmierza do tego, by różnica w cenie ubezpieczenia dla kierowcy, którego da się skontrolować (w przeciwieństwie do klasycznego szacowania ryzyka) była na tyle duża, że ubezpieczyciele odmawiający wprowadzenia u siebie telematyki stracą klientów, co zmusi ich do zmiany zdania. Wyżej wspomniana Bacca zakłada, że polscy ubezpieczyciele nie będą mieli problemu z zaakceptowaniem tej innowacji. Tymczasem rodzimy rynek zdaje się czekać na efekty działań Link4, YU! i (wkrótce) PZU GO. Spokój towarzystw ubezpieczeniowych mącą też obawy o oszustwa: co jeśli pirat drogowy wyłączy urządzenie na czas nocnego rajdu ulicami albo „pożyczy je” komuś jeżdżącemu zgodnie z przepisami? Wydaje się, że przełomu może dokonać PZU. Jeśli jego pomysł na telematykę w postaci PZU GO okaże się sukcesem, konkurencja nie będzie mogła pozwolić sobie na czekanie, bo na bezszkodowych kierowcach zarabia się najlepiej. 

Paląca kwestia inwigilacji

Ubezpieczyciel może korzystać z tej technologii tylko za zgodą kierowców. Jak daleko może jednak sięgać ta „inwigilacja”? Niższa składka za bezpieczny styl jazdy czy lepiej dopasowane usługi brzmią dla klienta bardzo kusząco. Co się jednak stanie, jeśli ubezpieczyciel wykorzysta system do pozbycia się ryzykownych klientów? Dziś jeszcze za wcześnie, by rozwiać wszystkie wątpliwości. Praktyka pokaże, jak bardzo telematyka sprawdza się w realnym życiu. Jedno wiemy z całą pewnością – ta technologia ma potencjał, by zmienić świat komunikacyjnych ubezpieczeń. I dlatego warto się jej bacznie przyglądać.

Polecane wpisy z tej kategorii

Popularne tagi

Mogą spodobać Ci się również

Wyniki rynku ubezpieczeń po III kwartale 2015 roku

Wyniki rynku ubezpieczeń po III kwartale 2015 roku

Podatek bankowy wpłynął na wzrost cen OC

Podatek bankowy wpłynął na wzrost cen OC

Polisy OC pod napięciem

Polisy OC pod napięciem