Czym będziemy jeździć za 5-10-15 lat?

Jakub Nowiński Jakub Nowiński
Opublikowano: 18.09.2018, w kategorii:

Na trwającym Forum Ekonomicznym w Krynicy zaprezentowano raport KPMG na temat nadchodzących trendów w motoryzacji. Jakie są najnowsze przewidywania co do bliskiej przyszłości? Czy samochody elektryczne faktycznie są jedyną drogą? Zapraszamy do lektury.

Świat za kilka(naście) lat

Hybryda – 49%, samochód spalinowy – 21%, samochód elektryczny, w tym oparty na ogniwach paliwowych – 29% – tak według raportu będą kształtować się preferencje światowych konsumentów za 5 lat.

Zdaniem autorów raportu prawdopodobnie żaden typ napędu nie będzie w przewidywalnej przyszłości dominował – samochody na baterie mogą zrobić karierę na krótkich dystansach, dlatego będą służyły głównie jako auta miejskie. Do dłuższych podróży posłużą samochody na wodór. Jednak auta spalinowe będą „trzymały się” jeszcze długo.

Za 12 lat, w 2030 r., rynek podzieli się niemal po równo: każda z ww. wymienionych klas napędów będzie miała ok. jedną czwartą komunikacyjnego „tortu” – z lekką przewagą samochodów spalinowych (30%). Według autorów raportu jeszcze w 2040 r. auta spalinowe ciągle mają mieć dość mocną pozycję i udział w sprzedaży na poziomie 25%.

Bariery dla rozwoju elektromobilności

Konsumenci wskazują na pięć problemów: cena samochodu, dostęp do ładowarek, czas ładowania, zasięg i brak pewności co do kierunku rozwoju technologii. Według ekspertów KPMG na dziś samochód elektryczny nie daje takiej wolności, jak spalinowy. Remedium na mały zasięg i konieczność częstego ładowania baterii mogłoby być wprowadzenie systemu zachęt, ulg i preferencji, który skłoniłby ludzi do przesiadki na „elektryki”. Jednak obecna ustawa o elektromobilności nie daje wystarczających bodźców do rozwoju tej branży.

Barierą, z której mniej ludzi zdaje sobie sprawę, są ograniczenia energetyczne i surowcowe. Szybki wzrost liczby aut na prąd spowodowałby nagły wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną. Przykład – codzienne ładowanie „elektryka” na dystans ok. 80 km to 15kWh energii elektrycznej, gdy tymczasem przeciętna 4-osobowa rodzina zużywa… 6 kWh na dobę. Druga strona tego medalu to surowce: światowe zasoby litu – metalu niezbędnego do budowy akumulatorów samochodowych – nie sprostają nagłemu upowszechnieniu samochodów elektrycznych. Natomiast barierą do pokonania wydaje się długi czas ładowania – Porsche testuje już ładowarkę o mocy 350 kWh i napięciu 800 V, pozwalającej znacząco podładować akumulator w zaledwie kilka minut.

Zmiana nawyków konsumentów

Technologia to jedno, zmieniające się nawyki ludzi to drugie. Na wzrost zainteresowania rynkiem samochodów elektrycznych ważny wpływ może mieć nastawienie konsumentów – coraz mniej ludzi chce mieć samochód, jego posiadanie to już dziś żaden powód do dumy. Ludzie chcą się przemieszczać szybko i wygodnie. Rośnie liczba wypożyczalni elektrycznych rowerów, hulajnóg, skuterów oraz samochodów. W ten biznes zamierza zainwestować wiele firm energetycznych (m.in. Tauron).

Wraz z szybszym rozwojem rynku aut elektrycznych w krajach Europy zachodniej zaczną spadać ceny używanych samochodów spalinowych. Biorąc pod uwagę, że w ub. roku w Polsce zarejestrowano 868 tysięcy używanych aut z importu, to zanim zostaniemy beneficjentem elektryfikacji dróg, możemy stać się „śmietnikiem Europy” w kategorii aut spalinowych.

Opcja nr 3 – wodór

W dyskusji na temat paliwa przyszłości nie można pominąć coraz mocniejszego „zawodnika”, jakim jest wodór. Coraz większa liczba ekspertów uważa, że to właśnie on pogodzi zwolenników prądu i etyliny.

Na razie to jeszcze nisza: w ubiegłym roku na całym świecie zarejestrowano 6475 takich samochodów, a seryjnie produkowany model na dziś dzień jest… jeden – japońska Toyota Mirai. Uzupełnienie zbiornika wodoru trwa kilka minut, a auto ma zasięg nawet ponad 500 km.

Kłopot powstaje jednak, kiedy trzeba zatankować auto. Zwłaszcza u nas, bo nie dysponujemy żadną stacją wodorową (choć np. w Niemczech jest ich 56, w tym jedna… polska, należąca do Orlenu). Instytutu Transportu Samochodowego zapowiedział jednak otwarcie do 2030 r. 9 stacji na terenie Polski, co jednak trudno uznać za zapowiedź zwiastującą przełom (co jeśli do najbliższej stacji tankowania będziemy mieli np. 150 km?).

Paradoksalnie jesteśmy całkiem dużym producentem wodoru, który stanowi ponad 3/4 składu chemicznego wszechświata. Jest on produktem ubocznym procesów chemicznych m.in. w zakładach Jastrzębskiej Spółki Węglowej (powstaje przy produkcji koksu). Roczna produkcja wodoru przez JSW wystarczyłaby do zasilania przez rok floty kilkuset autobusów (!). Jedno jest pewne – ułatwienie w odzyskiwaniu wodoru spowoduje znaczący spadek jego ceny, co znajdzie przełożenie na wzrost liczby stacji tankowania wodorem. A to – w połączeniu z dużym zasięgiem aut wodorowych – może spowodować, że za około 15-20 lat znów na aktualności zyska stare powiedzenie: „gdzie dwóch się bije…”

Napęd a ubezpieczenie

Czy rodzaj napędu ma wpływ na cenę ubezpieczenia? W praktyce dziś posiadacze aut elektrycznych i hybrydowych płacą za ubezpieczenie autocasco więcej niż właściciele aut spalinowych. Wynika to z faktu, że te pojazdy są obecnie sporo droższe, a w kontekście pakietu ubezpieczeń OC i AC kluczowe znaczenie ma różnica wartości auta wpływająca na koszt autocasco. Z czasem jednak, jak pisaliśmy, ceny „elektryków” zaczną spadać. Nie zmieni się zapewne jedno – oprócz wartości auta za 5-10-15 lat na koszt ubezpieczenia nadal wpływ będzie miała nasza szkodowość i styl jazdy. I nadal warto będzie skorzystać z usług dobrej porównywarki ubezpieczeń.

JN

Polecane wpisy z tej kategorii

Popularne tagi

Mogą spodobać Ci się również

OC, a umowa kupna-sprzedaży samochodu

OC, a umowa kupna-sprzedaży samochodu

Niestraszki przypominają o świętach

Niestraszki przypominają o świętach

Letnia promocja bezpieczeństwa, czyli jak podnieść świadomość

Letnia promocja bezpieczeństwa, czyli jak podnieść świadomość