Meksyk za miliony

Brak ubezpieczenia w przypadku zagranicznej szkody to bardzo poważne zagrożenie dla turystów..

Admin Administrator Admin Administrator
Opublikowano: 19.02.2016, w kategorii:

Trudne sytuacje, choroby i wypadki zdarzają się wszędzie, niezależnie od kontynentu czy kraju, a nawet mniej lub bardziej ryzykownej formy spędzania urlopu. W takich przypadkach nieoceniona jest pomoc ubezpieczyciela. O konieczności posiadania odpowiedniej polisy turystycznej przypomina nam niedawna, głośna sprawa turysty, który na wakacjach w Meksyku doznał udaru mózgu i za leczenie musi zapłacić z własnej kieszeni.

 

Coraz więcej Polaków stać na wakacje na „drugim końcu świata”, ale przy konieczności pokrycia kosztów leczenia w kwocie z pięcioma,shutterstock_131895557 a nawet sześcioma zerami na końcu jesteśmy bezradni. Brak ubezpieczenia w przypadku zagranicznej szkody to bardzo poważne zagrożenie dla turystów. Lepiej więc pamiętać o polisie, żeby o wakacjach przypominać sobie zdjęciami czy pamiątkami, a nie zaciągniętym na pokrycie kosztów leczenia kredytem.

 

Fatalna „przygoda” na drugim końcu świata

Brzmi to może jak ponury żart, ale takie przypadki mają od czasu do czasu miejsce. Ostatnio w trudnym położeniu znalazła się rodzina turysty, którego sprawę przedstawiła telewizja TVN24. Mężczyzna na wakacjach w Meksyku doznał udaru mózgu. Lokalny szpital udzielił pacjentowi bardzo profesjonalnej pomocy, jednak po tygodniowej hospitalizacji za pobyt wystawił rachunek opiewający na kwotę 105 tys. dolarów. I bynajmniej nie jest to koniec opłat… Chorego trzeba przecież przewieźć do Polski, a ponieważ leży pod respiratorem, to do transportu trzeba wykorzystać specjalny samolot medyczny. A to kosztuje… I to nie mało, bo co najmniej 82 tys. euro. Ponieważ rodzina nie jest wstanie sfinansować powrotu do kraju, turysta nadal pozostaje pod obserwacją meksykańskich medyków. A zatem wydatki rosną. Obecnie, jak wyliczył dziennik Fakt, łączna kwota wynosić może już blisko 2 miliony zł!

shutterstock_162282152

 

Bez ochrony nie jedź w Alpy

Tego typu przykłady można zresztą mnożyć. Jakiś czas temu Marcin Broda, ekspert Dziennika Ubezpieczeniowego, opowiadał w telewizji (swoją drogą również na antenie TVN24) o pechu polskiego narciarza, który zdecydował się spędzić urlop na alpejskich stokach. Podczas jednego ze zjazdów nieumyślnie doprowadził do kolizji z innym narciarzem. Jako sprawca musiał zapłacić poszkodowanemu odszkodowanie, a nie mając polisy na wyjazd i OC w życiu prywatnym musiał to zrobić z własnej kieszeni. Kłopot polegał na tym, że zderzył się z managerem jednego z londyńskich banków, który złamał rękę i w związku z tym przez pewien czas nie mógł pracować. Koszty leczenia oraz utracone zarobki oszacowano na… 200 tys. funtów! Polski turysta musiał wziąć kredyt pod hipotekę nieruchomości, żeby spłacić poturbowanego managera z Londynu.

 

Polisa tańsza niż jej brak

Problemu by nie było, gdyby „meksykański” turysta zamiast standardowego ubezpieczenia z biura podróży zaopatrzył się w dopasowaną do swojego wyjazdu polisę turystyczną. Z kolei „alpejski” turysta popełnił błąd w ogóle rezygnując z ochrony. Te dwie historie dobitnie pokazują, że kluczową kwestią podczas wyboru polisy na wyjazd zagraniczny jest nie tylko zakup ochrony, lecz także odpowiednie dobranie wysokości sum ubezpieczenia. Pamiętajmy, żeby doradzać naszym klientom, aby decydowali się na ochronę, która w przypadku szkody na pewno pozwoli na zwrot wszystkich kosztów leczenia. Za taką polisę warto dopłacić! Przykłady feralnego wyjazdu do Meksyku czy zderzenie z angielskim bankierem traktujmy jako argumenty sprzedażowe – te przypadki i wszystkie im podobne stanowią przecież dowód na to, że bez ubezpieczenia lepiej poza Polskę po prostu nie wyjeżdżać…

Polecane wpisy z tej kategorii

Popularne tagi

Mogą spodobać Ci się również

marzec 2015

marzec 2015

Ubezpieczenie mieszkania od wszystkich ryzyk

Ubezpieczenie mieszkania od wszystkich ryzyk

KNF podsumował 2014 rok

KNF podsumował 2014 rok