Zagadka telemetrii, czyli ile czasu oswajamy się z nowościami w ubezpieczeniach

Jakub Nowiński Jakub Nowiński
Opublikowano: 30.11.2018, w kategorii:

Dużo się mówi o tym, że w ubezpieczeniach samochodowych nadejdzie era składek uzależnionych od stylu jazdy klienta. I rzeczywiście, popularność takich polis – zwanych telemetrycznymi – rośnie, choć wciąż używa ich promil kierowców w Polsce. Dlaczego?

Najwięcej w ubezpieczenia telemetryczne zainwestował Link4 (Grupa PZU), promujący program „Kasa Wraca”. Jak wylicza na swoim blogu dziennikarz Maciej Samcik, jeden z jego czytelników zaoszczędził dzięki polisie telemetrycznej w Link4 po roku 11% wyjściowej kwoty polisy. To zsumowane korzyści, otrzymane z tytułu „grzecznego” zachowania na drodze monitorowanego przez firmę ubezpieczeniową. Suma zwrotów, którą dostał z Link4 wyniosła 116 zł, a za OC zapłacił 1068 zł.

Z informacji samego ubezpieczyciela wynika, że do tej pory Link4 zwrócił klientom korzystającym z telemetrii nieco ponad 660 tysięcy złotych. W opinii eksperta Link4 na stronie podawana jest łączna wartość nagród w programie, generowana przez użytkowników na bieżąco, ale wiele z umów jeszcze trwa, a wypłata następuje po zakończonym okresie ubezpieczenia (o ile nie doszło do szkody). Z programu korzysta 24 tys. klientów, regularnie włączających aplikację w swoim samochodzie. Według ubezpieczyciela aż 9 na 10 z nich odnawia swoją polisę komunikacyjną w Link4.

Powstaje pytanie, czy firmie nie opłaciłoby się skuszenie klienta wyższymi zniżkami z tytułu bezpiecznej jazdy? Zdaniem Macieja Samcika – nie. Gdyby Link4 zaoferował np. 30% zniżki, ubezpieczyciel mógłby wprawdzie liczyć na większą popularność swojej telemetrycznej polisy, jednak firma kieruje tę ofertę głównie do swoich klientów. Z tego wynika, że polisa telemetryczna i program „Kasa Wraca” mają bardziej służyć budowaniu lojalności wśród dotychczasowych klientów, niż przejmowania ich od konkurencji. Oferowanie większych zwrotów przekraczałoby zwyczajową prowizję lojalnościową w wysokości 10%, co z punktu widzenia ubezpieczyciela nie byłoby racjonalne.

Warto tu jednak przywołać inny model działania telemetrii w postaci programu Yu!, który firmują ERGO Hestia i producent nawigacji samochodowej Yanosik. Ten model działa odwrotnie niż w Link4 – po okresie bezpiecznej jazdy klient, który zgodzi się na śledzenie swojego stylu jazdy (98% osób wyraża zgodę), dostaje propozycję polisy telemetrycznej. Oczywiście pod warunkiem, że faktycznie jeżdżą bezpiecznie (to ok. 60% wszystkich, którzy się zgodzili). Ale warto czekać – według danych Macieja Samcika zniżka zwykle wynosi 20-30% w stosunku do najtańszej polisy, jaką klient mógłby dostać na rynku. Jednak i tu są problemy – zniżka jest pokaźna, ale klient często np. posiada jeszcze starą polisę. Poza tym liczba użytkowników nawigacji Janosik stanowi jednak ograniczenie. Link4 dociera teoretycznie do wszystkich, YU! dostępne tylko dla użytkowników jednej aplikacji nawigacyjnej.

Twórcy Yu! mają jednak kilka pomysłów, które mogłyby rozruszać rynek polis telemetrycznych. Np. dołożenie propozycji geolokalizowania do innych aplikacji i oferowanie za zgodą ich użytkowników tańszych polis. Jest też pomysł sprzedaży polis za pomocą kanału agencyjnego – wielu ludzi ufa i zawsze będzie bardziej ufało „żywym” doradcom.

Trzeba coś zmienić, żeby telemetria dorosła do swojego statusu „trendu przyszłości” i zaczęła być naprawdę popularna. Jak trafić do milionów klientów, którzy będą chcieli dać badać swój styl jazdy w zamian za wymierne korzyści? Najbliższe lata pokażą, jak branża ubezpieczeniowa poradzi sobie z tym wyzwaniem.

JN

Polecane wpisy z tej kategorii

Popularne tagi

Mogą spodobać Ci się również

Już niebawem „angliki” pojawia się na drogach

Już niebawem „angliki” pojawia się na drogach

Listopad 2018

Listopad 2018

Nagrobek można ubezpieczyć

Nagrobek można ubezpieczyć