Czy auta przyszłości to przyszłość bez szkód?

Czy to oznacza, że ubezpieczenia OC staną się zbędne, a działy likwidacji szkód zostaną definitywnie zlikwidowane?

Bartłomiej Behnke Bartłomiej Behnke
Opublikowano: 19.10.2015, w kategorii:

Z szumnych zapowiedzi Volvo wynika, że w niedalekiej przyszłości wykorzystywane w samochodach osobowych tej marki technologie bezpieczeństwa będą tak zaawansowane, że nikt na pokładzie jej aut nie zginie. Ma się to wiązać z rozwojem systemu autonomicznej jazdy, który w teoretycznym założeniu ma niemal całkowicie likwidować groźbę powodowania nawet drobnych kolizji. Czy to oznacza, że działy likwidacji szkód staną się bezrobotne?

 

Jedną z najnowszych reklam Volvo można odczytywać dwojako. Z jednej strony polega ona na zbudowaniu w odbiorcach przekonania, że marka już teraz jest liderem czy wręcz synonimem bezpieczeństwa. Z drugiej natomiast odwołuje się do wcale nie tak odległej przyszłości 2020 roku, gdy rozwój autonomicznej jazdy i zaawansowanych systemów wykrywania zagrożeń na drodze oraz zapobiegania im pozwoli zapomnieć o powodowaniu szkód („Nikt nie zginie w naszych samochodach” – twierdzi głos z reklamy). Czy to oznacza, że ubezpieczenia OC staną się zbędne, a działy likwidacji szkód zostaną nomen omen zlikwidowane? Deklaracje Volvo trzeba przesiać przez sito marketingowej narracji, ale w czasach, gdy osiągi samochodów zdecydowanie mniej liczą się od ekologii i bezpieczeństwa, jest to z pewnością interesujący wątek.

 

Reklama Volvo zatytułowana „Leaders in Safety” dostępna jest tutaj:

 

A co jak ktoś wjedzie w Volvo?

Nie zapominajmy, że o systemach autonomicznej jazdy, które docelowo prowadzić mają do dróg całkowicie wolnych od wypadków, mówi się nie od dziś. Volvo to tylko jeden z przykładów firm, których działy badawczo-rozwojowe pracują nad tego typu technologiami. Spośród innych wymienić można tak głośne nazwy jak Google czy Mercedes.

Zwłaszcza pierwsza z dwójki firm robi wokół swoich pomysłów wiele szumu, dbając o to, aby o prowadzonych przez nią testach mówiło się możliwie jak najwięcej. shutterstock_240658225Jakie są więc efekty prac Google’a? Według danych z czerwca 2015 roku po kalifornijskich drogach poruszały się do tego czasu 23 prototypy autonomicznych pojazdów, które łącznie pokonały 1,5 mln mil. Łączna liczba wypadków z ich udziałem to tylko 8 zdarzeń. Co jednak istotne, żadne z nich nie powstało z winy aut Google’a, lecz innych uczestników ruchu drogowego. W żadnym z przypadków nie trzeba było również wzywać służb medycznych, bo nikt nie został poszkodowany (pierwsi poszkodowani pojawili się dopiero w lipcu, po 6 latach od rozpoczęcia testów, ale przyczyna wypadku także była zewnętrzna). Może więc faktycznie czeka nas świat bez szkód, którego inaugurację będzie można ogłosić w dniu, w którym zza kierownicy usunięty zostanie ostatni kierowca z krwi i kości? Brzmi to jak science-fiction…

 

Schodząc na ziemię, czyli pamiętajmy o OC

Póki co te rozwiązania to w dalszym ciągu pieśń przyszłości, przynajmniej w zakresie powszechnego wykorzystania autonomicznych technologii. Twardo stąpając po ziemi warto zatem sprawdzić, ile płaci się za obowiązkowe ubezpieczenie pojazdów marki Volvo. Poniżej prezentujemy warianty kierowców jeżdżących samochodami szwedzkiego, a właściwie chińskiego już producenta (firma została przecież przejęta jakiś czas temu przez Geely Automobile). Załóżmy, że OC na Volvo V70 z 2011 roku (180 KM, 1,6 l) kupuje 45-letni mieszkaniec Bydgoszczy. Najniższą składkę przygotowała dla niego Aviva – 429 zł. Warto zwrócić uwagę, że ceny w dużej mierze zależą od miasta, np. jeśli ten sam kierowca pochodziłby z Wrocławia, najtańsze OC zaproponowałby mu InterRisk, ale byłoby to już 506 zł. Ta sytuacja powtarza się też w przypadku innych profili kierowców, np. wybrany na potrzeby naszego tekstu 40-latek z Warszawy, który jeździ Volvo S60 z 2008 roku (163 KM i 2,4 l) za OC zapłaci minimum 475 zł w Proamie, a gdyby pochodził z Opola, mógłby zapłacić o 15 zł mniej w Benefii.

 

Warto więc myśleć o przyszłości i technologiach, z których być może będziemy niedługo korzystali. Jeśli komuś uda się całkowicie wyeliminować szkodowość na drogach – świetnie! Jednak na ten moment ubezpieczenia OC są obowiązkowe, niezależnie od marki posiadanego pojazdu i stopnia zaawansowania zastosowanych w nim rozwiązań.

Polecane wpisy z tej kategorii

Mogą spodobać Ci się również

Allianz zwiększa sprzedaż w ubezpieczeniach komunikacyjnych

Allianz zwiększa sprzedaż w ubezpieczeniach komunikacyjnych

W Lublinie OC podrożało o 33 proc. – Dziennik Wschodni

W Lublinie OC podrożało o 33 proc. – Dziennik Wschodni

Aviva kusi klientów nowymi standardami

Aviva kusi klientów nowymi standardami